czwartek, 14 maja 2015

List prof. Jacka Matyszkiewicza, uczestnika panelu ST10 w NCN

Dostałem list od prof. Jacka Matyszkiewicza, odnoszący się do komentarzy pod poprzednim postem. Komentarze te były krytyczne wobec dorobku prof. Matyszkiewicza, jak również działania panelu ST w NCN. List uważam za bardzo pożyteczny z dwóch powodów. Zawiera on szczegółowy opis funkcjonowania wspomnianego panelu, w tym przede wszystkim zasady oceny dorobku aplikujących. Po drugie doceniam postawę Autora listu, który staje z otwartą przyłbicą do konfrontacji z krytykującymi go anonimami. Wklejam zatem list w całości poniżej, a do osób, które rozpoczną pod nim dyskusję i zechcą zamieścić komentarz mam bardzo jasny komunikat: nie będę tolerował wpisów przekraczających granicę dobrego smaku, więc szkoda Waszego czasu - zachęcam do dyskusji merytorycznej.
michał żmihorski


Szanowna/ny ?Pani/?Panie Anonimie,

Nazywam się Jacek Matyszkiewicz i w ostatnim konkursie OPUS byłem przewodniczącym panelu ST10. Uprzejmie dziękuję za ocenę mojego dorobku i postawy etycznej zawartej w komentarzach z dnia 6 maja. Nieśmiało pozwolę sobie przedstawić się szerzej. Oprócz podanych przez Anonima moich wskaźników scjentometrycznych mam w życiorysie kilka innych „zawstydzających” epizodów: stypendium Humboldta (1996-97), a aktualnie członkowstwo Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, przewodniczenie Komitetowi Nauk Geologicznych PAN oraz wybór na członka korespondenta PAU. Wybory do trzech ostatnich gremiów były wyborami tajnymi. W przypadku CK wyboru dokonywali polscy profesorowie tytularni nauk o Ziemi, w przypadku KNG PAN środowisko polskich geologów posiadających co najmniej habilitację, a w przypadku PAU - jej  członkowie. Stypendium Humboldta także nie uzyskałem drogą protekcji lub z nadania. Cóż, mogę jedynie podzielić Pani/Pana ubolewanie, że wszystkie te gremia wybrały takiego nieuka. Na dodatek obecny panel  ST10, to już 7 z kolei, któremu przewodniczyłem a 8, w którym brałem udział. Nie znam osobiście przewodniczącego Rady NCN prof. M. Karońskiego i nigdy z nim nie rozmawiałem, nie mówiąc już o zabieganiu o przewodniczenie w panelach eksperckich. Tak się dziwnie składa, że jedynym moim atutem było i jest uczciwe stawianie sprawy, co geolodzy, jak można domniemywać z wyników różnych wyborów, bardzo sobie cenią. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że na moje wskaźniki scjentometryczne wpłynęło 7-letnie pełnienie funkcji dziekana dużego wydziału (no, cóż sam chciałem…, a dopisywać się do prac kolegów nie zwykłem), ale i tak wśród geologów, nie mam z tego powodu przesadnych kompleksów. Oczywiście w zestawieniu z fizykami, chemikami czy astronomami wskaźniki te są niskie. Przestrzegałbym jednak przed automatyzowaniem oceny dorobku, wyłącznie na podstawie indeksu H. Wiele ikon polskiej geologii (do których nie uzurpuję sobie prawa zaliczania się) ma te wskaźniki bardzo niskie. Geologia to nie biochemia, czy fizyka eksperymentalna, gdzie często spis autorów przekracza objętość tekstu. Mapy geologiczne robi się kilka lat, a opublikowanie ich w czasopismach z JCR jest praktycznie niemożliwe.
Uważam, że szerokie forum, które bierze udział w dyskusji na temat NCN powinno jednak poznać, przynajmniej skrótowo, warunki oceny grantów. Może to, części z Państwa, pozwoli na chłodną refleksję w miejsce rozbudowanych paszkwili. Panel ST10 jest panelem eklektycznym, w którym rozpatrywane są wnioski z zakresu geologii (średnie indeksy H wnioskodawców około 5), geografii (średnie H wnioskodawców około 2), geofizyki (średnie H wnioskodawców około 7), klimatologów (H około 6), geodetów (średnie H około 2) i jeszcze paru innych dyscyplin naukowych związanych pośrednio z naukami o Ziemi. Na czym polega rola przewodniczącego? W moim przypadku, na proponowaniu panelowi jednolitych kryteriów oceny wniosków, które po dyskusji są lub nie są przyjmowane w głosowaniu. W ostatnim (i w każdych z paneli, którym przewodniczyłem) decydujące (ale nie jedyne) znaczenie w ocenie dorobku wnioskodawców miał właśnie indeks Hirschsa. Dlaczego nie jedyne? Dlatego, że w przypadku mechanicznej oceny dorobku wnioskodawcy tylko na podstawie indeksu H, zajęcie to można by powierzyć urzędnikom NCN, a nie naukowcom. Mogę Państwa zapewnić, że jeśli grant nie zawierał usterek formalnych (np. bardzo naciąganego kosztorysu; nieprawdziwych danych w ankiecie wnioskodawcy etc.), to wnioskodawca ze sporym Hirschem z pewnością znalazł się w II etapie oceny.
Drugi etap – to wyłącznie domena recenzentów z zagranicy. Kto ich wybiera? Nazwiska potencjalnych recenzentów zgłaszają wszyscy członkowie panelu (16 osób z różnych ośrodków reprezentujących różne dyscypliny), ale o tym, kto wykonał recenzje członkowie panelu (w tym jego przewodniczący) dowiadują się dopiero po zamknięciu listy rankingowej na końcu posiedzenia. Bywa często tak, że recenzent zagraniczny nie wykonuje recenzji, ale sugeruje innych kompetentnych recenzentów, do których urzędnicy NCN przesyłają wniosek. Rola panelu ekspertów na II etapie oceny wniosków sprowadza się wyłącznie do ujednolicania kryteriów w zakresie oceny dorobku wnioskodawcy. Chodzi o to, aby zgodnie z przyjętymi przez panel jednolitymi kryteriami, zweryfikować ocenę recenzenta zagranicznego, który uznał wnioskodawcę za wybitnego naukowca przy np. H=2, lub za bardzo słabego badacza przy wysokim H. Te przykłady, pochodzą właśnie z ostatniego konkursu OPUS w panelu ST10. W zakresie oceny merytorycznej części projektu naukowego panel (TEN PANEL) przyjmował średnią ocen recenzentów i nie wprowadzał żadnych zmian. Do końcowej oceny nie zaliczano ocen ekspertów z I etapu oceny, tak, że końcowy ranking jest ustalony wyłącznie na podstawie średniej ocen zagranicznych recenzentów w II etapie oceny.
Podsumowując, system oceny wniosków jest pewno niedoskonały, ale z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że jest UCZCIWY. Komentarze zawarte na forum, oprócz tego, że dają upust emocjom, wskazują na całkowity brak informacji o tym, jak działał panel ST10 w ostatnim konkursie, choć ?Pani/?Pan Anonim pisze, iż: „ST10 jest mi bliskie i dlatego dobrze mam to rozpoznane”. Trudno to wręcz komentować.
Cenię dyskutantów, którzy potrafią przedstawiać swoje sądy z otwartą przyłbicą. Być może ?Pani?/?Pan Anonim ma świetne wskaźniki scjentometryczne, ale status samodzielnego pracownika naukowego (tak sądzę, gdyż Anonim pisze, że ma doktorantów) zobowiązuje do zachowania z klasą. Szkalować anonimowo jest łatwo, podpisać tekst swoim nazwiskiem już nie. To wymaga odwagi cywilnej i pewnego poziomu kultury, której nie zastąpi się wysokim Hirschem.
Na koniec pozwolę sobie zapewnić Państwa, że jeśli Anonim złożył wniosek grantowy, który nie został zakwalifikowany do finansowania przez panel ST10, to powodem tego z pewnością nie była ortografia na poziomie komentarzy z 6 maja. „Naprawdę” pisze się razem a nie osobno…
Pozdrawiam uczestników forum i obiecuję, że więcej się już nie odezwę. Wybaczcie Państwo, muszę polepszać Hirscha!

prof. Jacek Matyszkiewicz

środa, 13 maja 2015

"Zmiany" w PAN: dyrektor Wójcik już odwołany

Prezes PAN, prof Duszyński odwołał ze skutkiem natychmiastowym dyrektora Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, prof. Wójcika. Na Onecie Prezes uzasadnia swoją decyzję m.in.:

instytut to nie tylko regulacje prawne, pomieszczenia i gabinety. To przede wszystkim kadra naukowa. Dyrektor instytutu PAN musi dbać o to, żeby jego współpracownicy działali w atmosferze życzliwości i ufności – tylko to pozwala na prowadzenie badań na wysokim poziomie. Tutaj gromadzą się moje coraz poważniejsze wątpliwości, czy atmosfera panująca w INE PAN jest prawidłowa i czy prestiż instytutu nie został nieodwracalnie nadszarpnięty

cały tekst tutaj:

A tutaj dla równowagi dzisiejsza wypowiedź zwolnionego właśnie dyrektora Wójcika (ale wypowiedź z 7 maja):

Instytut Nauk Ekonomicznych PAN (INE PAN) – po zaledwie 1,5–rocznym okresie reform – znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych ośrodków ekonomicznych w Polsce i po raz pierwszy w swojej historii został sklasyfikowany wśród najlepszych ośrodków ekonomicznych na świecie. Liczba artykułów w prestiżowych pismach wzrosła sześciokrotnie, a grantów – siedmiokrotnie. Wartość przyznanych grantów wzrosła z ok. 150 tys. do ponad 2 mln. złotych. Silnie wzrosły cytowania w pismach międzynarodowych. Odwrócona została piramida wieku – 30% kadry to młodzi, nowozatrudnieni, pracownicy posiadający dorobek w prestiżowych pismach zagranicznych. 
 
więcej tutaj:

Mój komentarz? Proszę bardzo:

michał żmihorski

sobota, 9 maja 2015

Why is Homo sapiens such a successful species?


Szanowni Państwo - Pracownicy i Doktoranci IZ & Osoby Zaprzyjaźnione ;-)

w ramach Akademickiego Poznania, jako Instytut Zoologii, będziemy gościć naprawdę świetnego naukowca. Warto poinformować znajomych i studentów.

Prelegent: Prof. Dr. Michael Wink – Uniwersytet w Heidelbergu (Niemcy)
Czas i miejsce: Kolegium Rungego, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Wtorek 12 maja 2015, godz. 14

Temat:
Why is Homo sapiens such a successful species? A story of success and destruction

Dlaczego Homo sapiens jest gatunkiem któremu się tyle udało? Historia sukcesu i destrukcji

Profesor Michael Wink (ur. 1951) studiował biologię, chemię i statystykę na Uniwersytecie w Bonn. Obecnie jest dyrektorem Instytutu Farmacji i Biotechnologii Molekularnej na Uniwersytecie w Heidelbergu. Jednakże spektrum jego zainteresowań badawczych jest znacznie szersza niż nazwa instytutu i obejmuje także systematykę zwierząt, ornitologię, ochronę przyrody, badania roślin medycznych i użytkowych, a nawet ewolucję człowieka.
            Opublikował kilkanaście książek i podręczników, a także ponad 650 prac naukowych, które były cytowane ponad 20 tysięcy razy. Otrzymał liczne granty, wyróżnienia i nagrody, zarówno za działalność naukową, jak i popularyzatorską. Cechą charakteryzującą publikacje i prezentacje prof. Winka jest ich multidyscyplinarność, przy jednoczesnym świeżym i zaskakującym spojrzeniu na naturę rzeczy.
            Wypromował ponad 90 doktorantów, a wielu z nich jest już profesorami w różnych krajach świata.

Strona internetowa prof. M. Winka: http://www.uni-heidelberg.de/institute/fak14/ipmb/phazb/akwink.html

Serdecznie pozdrawiam,
Piotr Tryjanowski




Dopisek ode mnie [MŻ]: 481 dokumentów na Scopusie (wiem, wiem - to zupełnie nieistotne), h=44, 9048 cytowań ;-)

czwartek, 30 kwietnia 2015

Pakt dla Nauki

Obywatele Nauki przygotowali i przedstawili "Pakt dla Nauki", czyli obywatelski projekt zmian w nauce i szkolnictwie wyższym w Polsce. Wszelkie szczegóły, prezentacje i dokładny opis Paktu można znaleźć na stronie ON:

Sporo teraz się mówi na ten temat w mediach, tutaj na przykład audycja w RDC:

a tutaj skrócona wersja video:

Pakt ten został niedawno przedstawiony minister Kolarskiej-Bobińskiej a także marszałkowi Sikorskiemu. Zachęcam do zapoznania się z tą inicjatywą i wspieranie jej, rozpowszechnianie, reklamowanie itp.

Całość Paktu tutaj (Uwaga: >90 stron):

Ale jeszcze komentarz ode mnie, niestety dość gorzki:
Moim zdaniem Pakt jest zestawem w większości słusznych postulatów, stworzonych przez zaangażowanych w naukę osób, którym szczerze leży na sercu rozwój nauki w Polsce. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Niestety nie mam też większych wątpliwości, że realny impakt tych słusznych postulatów będzie niewielki, bo nie może być inaczej. Jest to zestaw życzeń, z których znaczna część rozbija się o problem braku forsy. Po prostu nie ma pieniędzy w budżecie, a cała budżetówka chce więcej pieniędzy - górnicy, nauczyciele, pielęgniarki, emeryci, pacjenci w szpitalach... Tymczasem ON piszą o:
* potrzebie powołania nowych jednostek, 
* wzroście nakładów na naukę, 
* stworzeniu stałego budżetu NCN, 
* utrzymaniu sukcesu na poziomie 25% (bez sensu - a co jeśli nagle spłynie dwa razy więcej grantów?), 
* stworzeniu programu szkoleń dla liderów grup naukowych,
* stworzeniu programów stażowych,
* stworzenie centrów szybkiego prototypowania,
* stworzenie grantów finansujących fazę koncepcji,
* stworzenie programów finansujących tworzenie analiz rynkowych
* wsparcie rozwoju metropolii (serio?)
* zwiększenie wymiaru zajęć przeznaczonych na pracę w grupie...
* stworzenie systemu postdoków w najlepszych jednostkach,
* zwiększenie liczcby grantów na popularyzację,
i wielu podobnych postulatach, co w obecnej sytuacji określiłbym jako lekkie oderwanie od rzeczywistości. Ludzie, zrozumcie, że Polska zadłuża się w tempie ok 5000zł na sekundę (www.dlugpubliczny.org.pl), w czasie pisania przeze mnie tego posta zadłużenie kraju wzrosło o równowartość całego konkursu Opus w sekcji NZ8! Roczna spłata samych odsetek kosztuje nas więcej niż wszystkie dotacje unijne razem wzięte (policzcie sami!), więc jakim cudem w obecnym systemie ma poprawić się sytuacja nauki? Jak sobie to wyobrażacie, skąd wziąć forsę na nowe jednostki, stypendia, programy, granty, jeśli ZUS jest bankrutem i emeryci walczą o biologiczne przetrwanie, a każde nowo narodzone dziecko dostaje becikowe -28 tysięcy? Naprawdę jestem ostatnią osobą, która jest przeciw nowym inicjatywom, jestem w zasadzie zawsze "na tak", sam też się staram trochę angażować (stąd ten blog i niniejszy tekst), ale czytając te postulaty naprawdę mam wrażenie, że są pisane przez grupę bogatych naukowców z USA, którzy nie potrafiliby znaleźć Polski na globusie... Mam wrażenie, że słyszę ten śmiech polityków-oszustów, którzy dostali od Was Pakt w ostatnich dniach i przeglądają go teraz popijając winem za 1000 zł kupionym z budżetu ministerstwa. 

Przepraszam za gorzkie podsumowanie, ale uważam, że jedynie bezkompromisowe pisanie prawdy ma sens, stąd moja krytyka. Uważam, że Pakt powinien mieć max 10 stron, zawierać przede wszystkim postulaty bardzo konkretnych rozwiązań dot. zarządzania nauką, w tym głównie oceny naukowców i transparentności zatrudnienia (np. ogólnopolski formularz konkursowy na nowe stanowiska z rozwijaną listą wymogów, żeby ukrócić przekręty). Obecnie Pakt to wizja świata idealnego, gdzie ludzie są dobrzy, uczciwi i bogaci.

michał żmihorski

czwartek, 16 kwietnia 2015

Zmiany w finansowaniu wynagrodzeń w grantach NCN

Na szybko, bez czytania i bez komentarza z mojej strony: pojawiły się nowe wytyczne w sprawie wynagrodzeń w grantach, szczegóły tutaj:
https://www.ncn.gov.pl/finansowanie-nauki/konkursy/instrukcje/2015-koszty-w-projektach

wkrótce to przeczytam i spróbuję dodać coś od siebie

czwartek, 2 kwietnia 2015

Autokorelacja przestrzenna w modelowaniu


Problem statystyczny, może ktoś pomoże?
Mam dane z liczeń punktowych z 5 kompleksów łąk. W każdym z nich jest ok. 20-30 punktów, w których liczono ptaki. Najbliższe punkty oddalone są od siebie o ok. 300m, a całe kompleksy łąk oddalone o setki kilometrów. 
Chcę uwzględnić autokorelację przestrzenną, ale wydaje mi się, że zwykłe wrzucenie współrzędnych każdego z punktów do jakiejś poprawki w modelach GLM nie będzie chyba dobrym rozwiązaniem, bo efekt lokalizacji geograficznej jest napędzany głównie oddaleniem poszczególnych kompleksów łąk. A może się mylę?? Standaryzacja w obrębie kompleksu również odpada (zależy mi na skonstruowaniu jednego modelu dla wszystkich 5 kompleksów łąk).

będę wdzięczny za podpowiedzi,
michał żmihorski

piątek, 20 marca 2015

Prof. Jerzy Duszyński nowym prezesem PAN

[Update]: Przeczytałem program prof. Duszyńskiego - no cóż... Zakładam, że trzeba było coś takiego właśnie napisać żeby wygrać konkurs - przecież kandydat nie mógł napisać, że nie jest zbyt wesoło i trzeba wszystko zmienić. Dużo o tym co być powinno, dużo o programach europejskich itp., mniej o finansach, zmianach, reformach... Graficznie wygląda to tak:
 

 źródło: http://www.polskieradio.pl

Zgromadzenie ogólne PAN wybrało nowego prezesa - zostal nim prof. Jerzy Duszyński. W głosowaniu wygrał dość znacznie z kontrkandydatką prof Marody. Na 188 głosów otrzymał 111. Podstawowe informacje o nim znajdziemy na wikipedii
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Duszy%C5%84ski_%28biochemik%29

I na stronach Panoramy PAN, gdzie można się zapoznać z tezami programu wyborczego:
http://panorama.pan.pl/s,nowy-prezes-pan-wybrany,277.html
  
Prof Duszyński pracuje w Instytucie Nenckiego PAN w Warszawie, kieruje Laboratorium Bioenergetyki i Biomembran [?], tutaj strona laboratorium:
http://duszynskilab.nencki.gov.pl/

Rekord na Scopusie: 76 prac, 1481 cytacji, h=19, tu kilka najnowszych publikacji (nie wiem dlaczego takie ciemne tło):

Co to oznacza dla przyszłości PAN? Muszę przeczytać program wyborczy, na razie niewiele wiem o planach nowego prezesa dot. kierowania PAN





michał żmihorski

czwartek, 19 marca 2015

Bagno w PAN...

Odważny facet - list jest zawieszony tu, ale wklejam w całości:
[mż]




Warszawa, dn. 15 marca 2015 r.
Prof. nadzw. dr hab. Cezary Wójcik
Dyrektor INE PAN
LIST OTWARTY
do społeczności naukowej i Polskiej Akademii Nauk

Szanowni Państwo,
W najbliższych dniach ma nastąpić wybór na jedno z dwóch najważniejszych stanowisk w polskiej nauce. Wybór Prezesa PAN to decyzja mająca ogromne znaczenie dla kierunku, w jakim podążać ma polska nauka i moment, w którym konieczne jest rozważenie najważniejszych pytań o to, jakie wartości i zasady powinny obowiązywać w polskiej nauce i którymi powinien kierować się Prezes PAN.
List ten formułuję mając na uwadze dobro i rozwój PAN, w przekonaniu, że dobro polskiej nauki wymaga otwartej i odważnej dyskusji także o sprawach najtrudniejszych.
Od półtora roku pełnię funkcję dyrektora Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN (INE PAN) w Wydziale I Nauk Społecznych i Humanistycznych. Od tego czasu borykam się z problemami, które nigdy nie powinny się zdarzyć w PAN.
Wszystko zaczęło się w pierwszych dniach urzędowania od skarg doktorantów. Okazało się, że w obrębie Wydziału stworzono strukturę organizacyjną, która funkcjonowała całkowicie niezgodnie z prawem. Tylko w moim Instytucie stwierdzono brak 120 uchwał, decyzji i zarządzeń, które zgodnie z polskim prawem były niezbędne do prawomocnego prowadzenia studiów – nie było nawet uchwalonych przez Radę Naukową programów studiów i uchwał dotyczących ich utworzenia, opiekunów naukowych, kierowników studiów. Kolejne analizy ujawniły dalsze nieprawidłowości: przyjęcia na studia doktoranckie bez stopnia magistra, wystawianie dokumentów, w których „ze względu na szczególne doświadczenie zawodowe” tworzono możliwość ukończenia studiów doktoranckich nawet w jeden semestr, brak ewidencji dyplomów oraz dokumentacji przebiegu studiów. Niektórym kandydatom wystawiano dokumenty zaliczające na studiach doktoranckich oceny ze studiów licencjackich. Oferowano uzyskanie stopnia doktora z nauk o zarządzeniu, do czego Instytut nie miał uprawnień. W sposób nienależny pobierano fundusze na pomoc materialną. Obiecywano wspólne dyplomy z zagraniczną instytucją badawczą, która nic o tym nie wiedziała. Na studia doktoranckie przyjęto niemal 200 doktorantów, choć przy 20 pracowników samodzielnych nie ma możliwości zapewnienia im opieki, nie mówiąc już o stworzeniu relacji uczeń-mistrz.
W Instytucie brak było służb prawnych, wiec szybko zwróciłem się do Wiceprezesa nadzorującego Wydział I o przeprowadzenie audytu zewnętrznego. Reakcją był … brak reakcji. Przez wiele tygodni nie mogłem się doprosić o wszczęcie audytu. Pominąłem więc drogę służbową i wniosek skierowałem do Prezesa PAN, który audyt uruchomił. W jego wyniku Prezes skierował zawiadomienie do Prokuratury, która następnie wszczęła śledztwo i je aktualnie prowadzi.
Studia generowały wielomilionowe wpływy, ale nic z nich nie zostało przekazane na rozwój Instytutu. Po audycie ujawniały się kolejne fakty, w tym przypadki czerpania korzyści majątkowych i zawierania nieuzasadnionych interesem Instytutu umów. Kilka osób – w tym trzech profesorów – w krótkim czasie zawarło pomiędzy sobą umowy na kwotę ponad 500 tys. złotych, których przedmiotem było opracowywanie różnego rodzaju wytycznych, sylabusów, programów, które nigdy nie były uchwalone przez Radę Naukową. Niektóre umowy opiewały na kwoty dochodzące nawet do 50 tys. złotych za przygotowanie np. sylabusów do wykładów na 1/3 strony formatu A4, i które – notabene – nigdy nie zostały przeprowadzone. Zawierano umowy z członkami rodzin, w tym w taki sposób, że rodzic-profesor był osobą odpowiedzialną za odbiór dzieła od swojego dziecka. Część zadań badawczych realizowano niezgodnie prawem, w niektórych z nich część budżetu finansowała wydatki poza badawcze. Dotyczyło to dużych kwot, dochodzących do 400 tys. złotych rocznie, co przez kilka lat ich realizacji oznaczało wydatki dla Instytutu rzędu 2,5 mln złotych. Wszystkie te fakty są udokumentowane.
W efekcie wieloletnich zaniedbań nastąpiła degradacja Instytutu. Na podstawie wyników za 2009-2012 nastąpiło obniżenie kategorii naukowej Instytutu, który w ten sposób znalazł się wśród 15% najgorszych Instytutów PAN. Napływały skargi od doktorantów, powstała ogromna luka pokoleniowa. W Instytucie nie było praktycznie młodych naukowców poniżej 30 roku życia, bo przecież „brakowało” funduszy na ich zatrudnienie i wsparcie.
Spadek efektów i jakości badań, problemy z dydaktyką oraz stale pogłębiająca się patologiczna sytuacja prawno-organizacyjna w Instytucie nie wywoływały żadnych oficjalnych reakcji. Przewodniczący Rady Naukowej nigdy nie wprowadzili po obrady Rady Naukowej stanowiska w sprawie istniejących nieprawidłowości. Jak później się okazało, co najmniej od 2010 r. Wiceprezes nadzorująca Instytut była informowana o nieprawidłowościach i nie podjęła żadnych działań w tej sprawie.
Od pierwszych dni urzędowania nie miałem - i nie mam nadal – wątpliwości, że dla dobra Instytutu wszystkie te sprawy powinny być wyjaśnione. Bardzo szybko okazało się jednak, że nie stwierdzane nieprawidłowości, ale ten kto je odkrywał stawał się największym problem, a zapewnienie „ciszy” wokół spraw Instytutu stawało się najwyższą wartością.
Kiedy ujawniające się nadal po audycie zewnętrznym informacje o nieprawidłowościach przekazywałem drogą służbową do Wiceprezes słyszałem uwagi, że „(…) to jest robienie dziury w statku”. Zamiast podjęcia działań wyjaśniających wobec osób odpowiedzialnych, to ja byłem publicznie piętnowany za odkrywanie tych faktów.
Kiedy zmuszony byłem podejmować trudne decyzje personalne, w sytuacjach naprawdę uzasadnionych, decyzje te były podważane i traktowane jako naruszenie zasady solidarności środowiskowej.
Kiedy konsekwentnie trzymałem się litery prawa, Wiceprezes wywierała na mnie presję na podejmowanie działań niezgodnych z prawem. W imię zapewnienia „ciszy” żądano ode mnie wypłaty środków z pomocy materialnej, które wedle decyzji MNiSW nie mogły być wypłacane i musiały zostać zwrócone do budżetu państwa.
Kiedy w celu odmłodzenia Instytutu zacząłem wprowadzać wymogi Ustawy o PAN, pracownicy którzy zatrudniani byli niezgodnie z ustawą – bez wymaganych konkursów, albo będąc na stanowisku adiunkta przez niemal 30 lat, pomimo że ustawa dopuszcza tylko 8 lat – znajdywali posłuch i ochronę w gabinetach osób nadzorujących. Nawet pracowników, którzy nie mieli żadnych publikacji, grantów, czy zajęć dydaktycznych nazywano aktywnymi pracownikami i wymagano przywrócenia do pracy.
Jak się historia zakończyła? Dla uspokojenia zainteresowanych, w tym naszych studentów, informuję, że wszystkie sprawy zostały naprawione. Po ciężkiej pracy wielu pracowników Instytutu, którzy często sami byli zaskoczeni rozmiarem nieprawidłowości, program naprawczy przyniósł odwrócenie wszystkich negatywnych praktyk. Przeprowadziliśmy sanację prawną studiów, dzięki czemu wszyscy studenci mogą spokojnie zakończyć studia. Nastąpił wzrost aktywności naukowej: 6-krotny wzrost publikacji w prestiżowych pismach, 7-krotny wzrost liczby grantów, do zespołu przyciągnięto utalentowanych młodych naukowców, którzy dzisiaj stanowią już 30% kadry i którzy będą tworzyć przyszłość Instytutu. Pozytywne zmiany zostały dostrzeżone przez instytucje zewnętrzne. Dzięki silnemu wzrostowi dorobku publikacyjnego w prestiżowych pismach INE PAN w styczniu został sklasyfikowany w TOP-10 najlepszych ośrodków ekonomicznych w Polsce, według RePEC. SSRN – największe repozytorium prac naukowych w naukach społecznych – w styczniu br. sklasyfikował nasz Instytutu po raz pierwszy w historii Instytutu i od razu na 136 pozycji wśród 1.500 najlepszych ośrodków ekonomicznych na świecie. NCN i NCBiR wspólnie przyznały INE PAN największy w historii Instytutu grant na komercjalizację badań podstawowych stanowiący ok. 75% rocznej dotacji Instytutu. W tym roku zatrudnieni zostaną kolejni młodzi naukowcy, pomimo spadku dotacji budżetowej o 20% w 2015.
Czy ktoś mi podziękował za tę pracę? Informacje o efektach działań sanacyjnych i rozwojowych były całkowicie pomijane. Pomimo poprawiającej się kondycji Instytutu nasyłano kontrole PIP, ZUS, Prokuratury, a następnie – pomimo pozytywnych wyników – podejmowano próby odwołania mnie nie ze stanowiska – ostatnio przez Wiceprezes działającą w porozumieniu z pracownikami objętymi postępowaniem wyjaśniającym. Nie stało się tak tylko dzięki zrozumieniu sytuacji i wsparciu Prezesa PAN, prof. Michała Kleibera, który wnioski te wstrzymywał.
Dlaczego ta historia jest ważna? Wielkie instytucje naukowe, uniwersytety, są wielkie z dwóch powodów. Po pierwsze, tworzą i przekazują wiedzę najwyższej jakości. Po drugie, są miejscem przekazywania wartości i kształtowania postaw przyszłych generacji. Aby wypełniać tę rolę trzeba głoszone wartości utożsamiać i realizować w praktyce.
Jak my, ludzie nauki, mamy uczyć uczciwości, kreować postawy obywatelskie, jeżeli sami nie będziemy zdecydowanie reagować na nieetyczne praktyki? Jeżeli nie ten, kto popełnił zło, ale ten kto je odkrywa jest piętnowany? Jeżeli ludzie pełniący wysokie funkcje w strukturach instytucji naukowych cenić sobie będą bardziej osobiste relacje od norm kodeksów etycznych, które sami uchwalamy? Jeżeli „cisza” będzie nadrzędną wartością, a złe zachowania nie będą piętnowane nawet ostracyzmem środowiskowym?
Jak my, ludzie nauki, mamy uczyć praworządności, jeżeli sami nie będziemy przestrzegać prawa i traktować go z najwyższym szacunkiem? Jeżeli przymykać będziemy oczy na nieprawne działania, jeżeli będziemy przyjmować, że znajomość prawa nie jest naszym obowiązkiem? Jeżeli osoby obejmujące wysokie funkcje przejmować będą tylko prestiż z nimi związany, ale nie odpowiedzialność?
Jak my, ludzie nauki, mamy uczyć doskonałości zawodowej młodych pracowników, jeżeli sami nie będziemy dotrzymywać najwyższych standardów? Jeżeli przymykać będziemy oczy na niską jakość prac, jeżeli starania o wprowadzanie kryteriów doskonałości naukowej będą blokowane, a nie wspierane przez osoby pełniące wysokie funkcje? Jeżeli studentów traktować będziemy jako źródło dochodu, bez troski o zapewnienie im najwyższej jakości studiów?
Jak my, ludzie nauki, mamy uczyć o rozwoju, jeżeli sami nie będziemy dbali o młodych pracowników naukowych? Jeżeli nie będziemy tworzyć im warunków do rozwoju, jeżeli ich rozwój będzie dla nas ważny tylko w deklaracjach, a nie w czynach? Jeżeli młodzi naukowcy, którzy odnoszą sukcesy za granicą, w kraju skazani są na podrzędną rolę, obawiają się niejasnych warunków awansu i skostniałych struktur instytucji naukowych?
Jak my, ludzie nauki, mamy uczyć odważnego zmieniania świata, jeżeli sami nie będziemy odważni? Jeżeli większą wartością będzie ułożenie się w środowisku, niż otwarte głoszenie poglądów czy protest wobec złych praktyk?
Na kanwie tej historii konieczna jest też refleksja nad pytaniem: Czy istnienie Akademii ma sens? Zdecydowanie tak, ale tylko pod jednym warunkiem – że Akademia będzie faktycznie odgrywać rolę, która jest jej przypisana. Gdy jako miejsce skupiające „najlepszych z najlepszych” będzie liderem przemian w polskiej nauce. Gdy jako miejsce tworzenia najwyższych standardów we wszystkich obszarach funkcjonowania nauki – prawnym, naukowym, dydaktycznym – będzie wzorem i inspiracją dla całego sektora nauki.
Zdaję sobie sprawę, że kiedy otwarcie porusza się tak trudne sprawy naturalną reakcję adresatów może być ich odrzucenie i odwrócenie uwagi od spraw najważniejszych poprzez nadanie im złych intencji lub podważanie wiarygodności posłańca.
Dlatego na zakończenie listu muszę poczynić pięć zastrzeżeń.
Po pierwsze, nie chcę tym listem dotykać spraw personalnych, choć zdaję sobie sprawę, że będzie on miał znaczenie także w tym wymiarze. Dlatego dla uniknięcia wątpliwości wyraźnie je określę. Sprawy, które poruszyłem zdarzyły się w bezpośrednim nadzorze kandydatki na stanowisko Prezesa PAN, Pani prof. Mirosławy Marody – stąd mój bardzo krytyczny stosunek do tej kandydatury. Od razu jednak dodam, że drugiego kandydata, prof. Jerzego Duszyńskiego, nie znam, nigdy się z nim nie spotkałem osobiście, nigdy z nim nie rozmawiałem, choć mam szacunek dla dorobku Instytutu Nenckiego, który jest jedną z pereł polskiej nauki.
Po drugie, na moje postrzeganie tego, co należy do najważniejszych wyzwań stojących przed polska nauką i PAN wpływ ma mój wiek i ścieżka zawodowa. Jestem ekonomistą i naukę postrzegam z perspektywy tej dziedziny. Reprezentuję młode pokolenie naukowców – dość wcześnie, bo w wieku 35 lat zostałem profesorem, jestem jednym z najmłodszych Dyrektorów instytutów i profesorem PAN. Wiele lat spędziłem za granicą i nasiąknąłem tamtą kulturą działalności naukowej – prowadziłem badania i studiowałem między innymi na Uniwersytecie Harvarda i Berkeley i IESE. Jestem stypendystą Tygodnika „Polityka”, dwukrotnym stypendystą Fulbrighta, stypendystą programu Marie Curie, laureatem obu najważniejszych nagród przyznawanych ekonomistom w Polsce. Jestem też aktywnym uczestnikiem debaty publicznej i pełniłem funkcje publiczne w przeszłości.
Po trzecie, przypadki które opisałem niekoniecznie muszą być reprezentatywne dla wszystkich Instytutów i organizacji – są w polskiej nauce naukowcy i jednostki naukowe wybitne i działające zgodnie z najwyższymi standardami. Nie mam jednak wątpliwości że system nauki w Polsce, rozpatrywany jako całość, dzieli wiele problemów i praktyk, które poruszyłem.
Po czwarte, uwagi zawarte w tym liście przekazałem Pani Wiceprezes PAN oficjalnym pismem w dniu 8 grudnia 2014 r. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi.
Po piąte, część przykładów zaczerpnąłem z mojego własnego Instytutu, jednakże, mam ogromny szacunek dla jego 35-letniego dorobku, a także do wielu aktualnych i byłych pracowników, którzy są i byli ludźmi wybitnymi, którzy odcisnęli znaczący wpływ na rozwój Polski. Przykłady te są tak samo dla nich, jak i dla mnie, bolesne, ponieważ w niezasłużony sposób rzucają cień na nasz wspólny dorobek. Wszystkie te sprawy zostały już jednak upublicznione wcześniej w mediach i co najważniejsze, wszystkie te sprawy zostały już wyjaśnione i naprawione. Po krótkim kryzysie Instytut powraca na swoje dawne miejsce jednego z najważniejszych ośrodków ekonomicznych w Polsce, dzięki dorobkowi tworzonemu przez pracowników Instytutu.
Na koniec – apeluję do wszystkich, którym na sercu leży dobro polskiej nauki do zabierania głosu i podejmowania odważnych działań na rzecz pozytywnych zmian w nauce i kształtowania najwyższych standardów i wartości na których powinna się ona opierać.

Prof. nadzw. dr hab. Cezary Wójcik

środa, 18 marca 2015

Praca terenowa w MIZ PAN




Pracownia Badań Ornitologicznych Muzeum i Instytutu Zoologii PAN poszukuje osoby do udziału w pracach terenowych w ramach projektu związanego z budową gniazda u dziuplaków. Badania prowadzone są na powierzchni badawczej (populacje zasiedlające skrzynki lęgowe) w Sękocinie Starym k. Janek pod Warszawą (koszt zakwaterowania podczas prac terenowych pokrywany jest z grantu). Badania trwają od kwietnia do ok. połowy lipca. Za udział w pracy terenowej oferujemy wynagrodzenie. Najchętniej widziane są osoby z doświadczeniem w pracach terenowych na ptakach. Zakres wykonywanych prac obejmować będzie m.in.: kontrolę skrzynek lęgowych, pomiary gniazd, wykonywanie nagrań video, łapanie ptaków i pobieranie od nich krwi.

Iga Góźdź.
Osoby zainteresowane proszę o kontakt mailowy: iga@miiz.waw.pl, wraz z przesłaniem CV.

środa, 11 marca 2015

STYPENDIUM DOKTORANCKIE W RAMACH GRANTU NCN





Instytut Systematyki i Ewolucji Zwierząt Polskiej Akademii Nauk - Kraków

Poszukuję osoby zainteresowanej udziałem w projekcie badawczym w ramach grantu SONATA finansowanym przez Narodowe Centrum Nauki pt. Evolutionary and ecological interactions among endosymbiotic bacterium Wolbachia and its beetle hosts from different trophic guilds”. 

Szczegóły ogłoszenia i warunki konkursu o stypendium doktoranckie:





Łukasz Kajtoch 

Czy należy zlikwidować Polską Akademię Nauk?

 
Wczorjasze "Za a nawet przeciw" w trójce dotyczyło właśnie tego tematu, tu można odsłuchać całość:

http://www.polskieradio.pl/9/302/Artykul/1396170,Czy-nalezy-zlikwidowac-Polska-Akademie-Nauk


Goście: prof. Włodzisław Duch (wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego), prof. Henryk Domański (socjolog z Polskiej Akademii Nauk), Sergiusz Trzeciak (autor książki "Coaching marki osobistej, czyli kariera lidera"), dr Maciej Mrozowski (medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej)